Moja 13-to letnia kotka cierpiała parę tygodni na birgunki. Utrzymywały się w trakcie leczenia. Kotka była regularnie pod kroplówką (co dwa dni). Lekarz zalecał dietę indestinal, ale starą kocicę było trudno przestawić na te "brykieciki". Dostawała m.in. gotowene mięsko kurczka, albo wołowinę. Od czasu, do czasu odawało się przemycić indestinala. Inny weterynarz podejrzewający mocznicę zalecił renala. Tę karmę kotka zaakceptowała. Biegunki nie ustępowały. Wszystkie proszki, typu metronidazol, enteramid czy nifuroksazyd kotek wymiotował. Następowało wielkie wyniszczenie zwierzątka. Z 4kg zostało 2! Apetyt był zmienny, nieraz musiałam karmić kocicę strzykawką. Przy okazji którejś wizyty w lecznicy pani werterynarz wstrzyknęła kotce jakiś antybiotyk, mówiąc, że inna jej koleżanka powinna "to" zrobić wcześniej. Zastrzyk powtórzyła jeszcze dwa razy (co dwa dni) i ... biegunkę "odjęło". Czy moja kotka ma "wrażliwe jelito"? Jak jest mechanizm tej choroby? Czy może jeść jakieś domowe jedzonko? Indestinal suchy nie zawsze smakuje, kotek żyje w domu i ma dobry węch! Indestinal w saszetkach jest dużo droższy od dobrego mięsa! Proszę o radę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1