właśnie wróciłam od weterynarza i lekarz również podejrzewa zespół Cushinga. Pierwszym sygnałem który mnie zaniepokoił był powiększony brzuch ( na początku podejrzewał wodobrzusze, jednakże jak zrobioni jej USG okazało się że ma powiększone wszystkie narażdy wewn), kolejnym powodem do niepokoju było ciągłe picie wody przez moją jamniczkę i w końcu przez ostatnie 2 dni staciła apetyt ( dodam że jest strasznym łakomczuchem).
Z tego co przekazał mi weterynarz to rokowania są dobre, z tymże leczenie będzie trwać już do końca jej życia. Lekarz zasugerował leczenie farmakologiczne, niestety nie pamiętam jak nazywa się ten lek ( ten lek dopiero niedawno zadiebiutował na rynku polskim), koszt jednego opakowania to 150 zł ( wystarcza na jeden miesiąc).
pozdrawiam
Wysłany: Sob Maj 03, 2008 5:45 pm
kinka
Dołączył: Aug 15, 2007
Posty: 273
Skąd: Gdansk
To wspolczuje.Drogie leczenie,ale jak nie ratowac naszych przyjaciol?Sprobuj dogadac sie z lekarzem medycyny,moze pomoze i przepisze lek ze znizka
Wysłany: Sob Maj 03, 2008 7:37 pm
Aisha_1
Dołączył: May 03, 2008
Posty: 4
no właśnie zrobiłabym chyba wszystko żeby ratować mojego przyjaciela, tym bardziej że bardzo się przyzwyczaiłam do jej obecności w moim życiu. wiesz ona ma 15 lat i kiedyś będę musiała pogodzić się z jej odejściem ( to kiedyś jest bardzo odległe dla mnie).
pozdrawiam
Wysłany: Nie Maj 04, 2008 9:36 am
kinka
Dołączył: Aug 15, 2007
Posty: 273
Skąd: Gdansk
ojej.To rzeczywiscie wiekowa panienka,ale takie starsze piesie sa najmadrzejsze i najkochansze.Moje rotki zyly po 11 lat,a owczarka niemiecka przezyla 17 lat.Zycze,aby ta dama dlugo jeszcze zyla w zdrowiu.
Wysłany: Wto Maj 06, 2008 1:22 pm
Aisha_1
Dołączył: May 03, 2008
Posty: 4
niestety oprócz zespołu Cuschinga moja jamniczka miała cukrzyce, miała aż pięciokrotnie wyższy cuker od normy. przestała jeść, wydalać, cukrzyca wyniszczyła jej cały organizm. wczoraj musieliśmy podjąć decyzję o eutanazji. Boże jakie to było trudne, nigdy nie myślałam że na takie coś się zdecyduje. ale ona tak cierpiała, nie mogła już oddychać...
a teraz czuje pustkę..tak bardzo chciałabym do niej dołączyć...
jak sobie poradziłaś z odejściem Twoich piesków?
Wysłany: Wto Maj 06, 2008 2:46 pm
kinka
Dołączył: Aug 15, 2007
Posty: 273
Skąd: Gdansk
To,co przeszlam,to tragedia.W odstepie 3 miesiecy odeszly moje piesie-dwaj bracia z jednego miotu.Jeden mial nowotwor,a drugi paraliz.Przy tym mial tak mocne serduszko,ze lekarka miala problemy i uspieniem-dostal 4 zastrzyki zanim odszedl.Przezywam to do dnia dzisiejszego,tymbardziej,ze to byl moj najukochanszy przyjaciel.Mam w domu jego corke rottweilerke 4,5 roku,oraz sunie dogo canario,ktora 10 dni temu zostala mamusia.Jest lzej,kiedy masz wiecej pieskow,ale te ,ktore odeszly,zawsze pozostana w pamieci.Bedziesz wspominac swoja niunie cale zycie i to jest normalne.Jednak -radze z glebi serca-bierz nastepnego pieska!Na poczatku bedziesz w nim szukac cech,tej,ktora odeszla,ale potem pokochasz i to mocno.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1